Twilight - Poznaj Vampirzy Urok!
Wrzesień 09, 2010, 14:11:40 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Masz własną stronę związaną z serią? Chcesz byśmy Cię zalinkowali? Napisz. Możesz także zalinkować nas! Wejdź w dział: "W Innym Świecie"!
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: [Z] Roberta Z Szamponami Problemy Nieosobiste (Rozdziały I-X) + Epilog  (Przeczytany 835 razy)
0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.
Suhak
Newsman
Nowonarodzony
***

Reputacja +26/-1
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 187


Ed.mett <3


« : Luty 09, 2009, 14:31:43 »

Powstałe w wyniku głupawki, rozmowy z Vampirzycą i plotki na temat domniemanego celowego łupieżu Roberta. Nie oburzać się, podchodzić z dystansem i nie jęczeć, że to nieprawda, bo i tak nikt mnie nie przekona! : D

Rozdział I
czyli TPI, armia szamponów i owłosione pośladki

Robert Pattinson snuł się po ulicach Londynu.
Był sam. Nikt go nie śledził. Był tego pewien.
Przeczesał włosy palcami. Tak, nic się nie zmieniło. Nie goniły go żadne szampony. Jego ręka powędrowała pod pazuchę, gdzie była jego broń. Broń boże. Był gotowy na każdą sytuację.
- Nie ma ich tu - powtórzył sam do siebie. Przyspieszył kroku. Był już tak blisko głównej ulicy...
Usłyszał to.
Usłyszał dźwięk chlupoczących szamponów. Jego dłoń zacisnęła się na jego broni.
Rozejrzał się wokoło. Niczego nie widział. "To pewnie od nadmiaru orzeszków ziemnych" - pomyślał. Dla pewności przeczesał czuprynę jeszcze raz. Tym razem mu jej nie odbiorą!
Zbliżał się już do Marble Arch, gdy znowu usłyszał chlupot. Głośniejszy. Bliższy. Groźniejszy.
One tu BYŁY.
Strzepnął łupież z ramion i ruszył w stronę Trafagal Square. Już prawie biegł. Musiał im uciec. Tym razem się nie da.
- Robercie - usłyszał jakiś damski głos. Rozejrzał się. W rogu jednej z londyńskich uliczek stała kobieta ubrana w pudełko po paście do zębów. - Robercie - powtórzyła ponętnym głosem i kiwnęła na niego palcem.
- Nie jestem zainteresowany pastą do zębów - odparł Robert, odwracając się od kobiety.
- Robercie. Jestem tu, aby ci pomóc.
Chlupot się zbliżał. Robert czuł ich obecność. Zacisnął rękę na broni.
- Nie potrzebuję pomocy kobiety ubranej w pudełko po paście do zębów - mruknął, rozglądając się wokoło.
- Oczywiście, że nie. Ale te sku*wiele odbierają mi czas antenowy. Też chcę ich wykończyć - warknęła kobieta i zrzuciła z siebie pudełko.
Niestety, Robertowi nie dane było zobaczyć, co owa kobieta skrywała pod spodem, bo oto zainteresowało go co innego - był przekonany, że widział gdzieś coś zielonego... Nie... Czyżby Garnier Fructis Włosy Bez Łupieżu?! Jego najgorszy wróg...
Zaczął uciekać. Słyszał za sobą kroki kobiety.
- Mam na imię Muriel - wydyszała, wciąż biegnąc. - Urodziłam się w Chicago w stanie Illinois, mam dwadzieścia dwa lata, moja matka ma na imię Scholastyka, a ojciec Stefan. Byli tajnymi agentami TPI - Tooth Paste Investigation.
- TPI - kontynuowała - zajmuje się wyniszczeniem całej populacji szamponów.
Robert spojrzał na włosy kobiety i zobaczył w niej łupież. Poczuł sympatię do tej bratniej duszy.
- Naszym największym wrogiem są szampony przeciwłupieżowe i przeciw przetłuszczaniu się, ale inne także są groźne. Podejrzewamy nawet, że Garnier i Schwartzkopf tworzą armię szamponów...
- O, nie! - krzyknął Robert i zatrzymał się. Był w szoku. - Armię szamponów?! Przecież to oznaczało by... To... Wtedy... Koniec...!
- Wiem! - załkała Muriel, wyciągając chusteczki. - Wiem, wiem, wiem! Dlatego potrzebuję TWOJEJ pomocy!
Robert przyjrzał się jej twarzy. Niżej nie chciał patrzeć. w końcu ma na imię Muriel*...
- Masz dostęp do mediów - wyjaśniła, wydmuchawszy sobie nos. - Musisz... Musisz wyjaśnić ludziom, że szampony są złe. Musimy zacząć uświadamiać ludzi...
- Że... Że niby ja? Dlaczego właśnie ja? - jęknął Robert.
- Już ci to wyjaśniłam, kretynie - warknęła, chowając chusteczki. - Jesteś jedynym... A w każdym razie jednym z niewielu celebrytów, którzy nie myją włosów. Jesteś nam potrzebny.
- Aha - mruknął Robert, ale poczuł dumę.
- Dlatego... Jutro zaprowadzę cię do naszego biura. Pokażemy ci mechanizmy naszego działania. Będziesz miał misję do wykonania. Bardzo ważną.
- Co to za misja? - zapytał Robert.
- Zobaczysz. Ja muszę znikać. Do zobaczenia jutro - wyszeptała, po czym odwróciła się, ukazując swoje owłosione pośladki w całej okazałości. Robert patrzył za nią długo, aż zniknęła w Londyńskiej mgle. Spojrzał w niebo. Był już wieczór. Szampony go nie goniły.
Był bezpieczny.

cdn. : D

*Chodzi o ten reality show, w którym faceci walczyli o kobietę na bezludnej wyspie, a jak gość wygrał to okazało się że ona ma siusiaka! : D Miała na imię Muriel.
__

edit. Słuchajcie, ta z reality show nie miała na imię Muriel, tylko Miriam oO'
Coś mi się pomieszało. : D
Ale już nie będę zmieniać, a co tam. : >
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2009, 16:51:19 wysłane przez Bellove Myeah » Zapisane
Peepsyble
Narwany Chochlik? <3
Administrator
Vegetarianin
*****

Reputacja +102/-6
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 406



WWW
« Odpowiedz #1 : Luty 09, 2009, 16:43:58 »

Co do tekstu, to absolutnie nie mam zastrzeżeń. Błędów nie ma, choć jestem lekko na haju, bo spałam w dzień 4 godziny i właśnie wstałam.
Ale to...
Cytuj
*Chodzi o ten reality show, w którym faceci walczyli o kobietę na bezludnej wyspie, a jak gość wygrał to okazało się że ona ma siusiaka! : D
... to mnie rozwaliło ^^
Zapisane

Suhak
Newsman
Nowonarodzony
***

Reputacja +26/-1
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 187


Ed.mett <3


« Odpowiedz #2 : Luty 10, 2009, 12:20:21 »

Rozdział II
czyli Eustachy Klapka, magazyn Pipul i i znikająca Muriel

- Obiecałeś mi, Edwardzie. Obiecałeś...
- Nic ci nie...
- W Phoenix obiecałeś mi, że zostaniesz ze mną na zawsze. Pamiętasz?
- Bello... Ja... Nie mogę cię już więcej narażać na niebezpieczeństwo.
- Niebezpieczeństwo? Edwardzie, jestem przy tobie najbezpieczniejsza. A moja dusza? Rozmawialiśmy o tym. Weź ją, i tak już jest twoja.
- Bello, nie chcę cię brać ze sobą.
- Nie chcesz... mnie?
- Nie.
- Cięcie! Cięcie, idioci!
Robert przetarł oczy knykciami. Który to już raz powtarzają tą scenę?
- Kristen, więcej emocji - pouczał reżyser. - Twój facet cię zostawia, rozumiesz? Twój ukochany, najdroższy. Słonko, pamiętaj, że w takim tempie zaraz skończy nam się cała taśma w magazynach. Kotku, musisz dodać więcej emocji, bo ty PRZECZUWASZ, co on ci zaraz powie, ale nie chcesz, aby twoje przeczucia się spełniły.
Kristen pokiwała głową z taką miną, jakby zamierzała wziąć sobie jego rady do serca, a reżyser uśmiechnął się do niej ciepło. Potem odwrócił się do Roberta i skrzywił się.
- Pattinson, jesteś do dupy. Przerwa!
Robert powlókł się powoli w stronę bufetu. Po chwili zrównał się z Kristen.
- Byłaś świetna - wyszeptał jej do ucha ponętnie.
Zatrzymała się i odskoczyła, zaskoczona.
- Och, to ty. - Skrzywiła się.
- Nie wiem, dlaczego on się ciebie czepia. Zagrałaś świetnie. Byłaś cudowna. Najlepsza aktorka, jaką widziałem. To przeze mnie nie wyszło, przepraszam. Jesteś wspaniała. Naprawdę, ja nie...
- Zamknij mordę, Rob.
- Przepraszam.
Patrzył na nią z uwielbieniem przez następne dwie minuty i obserwował, jak kupuje i konsumuje kanapkę z bufetu. Westchnął ciężko i sięgnął ręką ku jej udom, aby strzepnąć okruszki bułek.
- Miałeś wczoraj umyć włosy - zauważyła. - Obiecałeś.
Spojrzał na nią spode łba. Wiedział, że nie będzie mógł dotrzymać obietnicy, ale wymogła ją na nim...
Nie powiedziała nic więcej, tylko w ciszy gryzła kanapkę.
- O-o. Nie - jęknęła. Wskazała palcem za okno. - To Eustachy.
Eustachy Klapka był reporterem magazynu „Pipul” i, jednocześnie, pseudo-przyjacielem Kristen. Znosili swoje towarzystwo tylko dlatego, że Eustachy liczył, że dobierze się jej do majtek, a Kristen po prostu miała nadzieję na rozgłos w mediach.
- Egh - mruknęła, wywalając papierek po kanapce do kosza. - Pamiętasz, co mu obiecałam? Wywiad. Krótki, kilkuminutowy wywiad, w którym znowu pokażemy światu, jak bardzo się uwielbiamy. Blee.
- Och! - Gdyby Robert był dziewczynką, klasnąłby ze szczęścia w dłonie. - Pamiętam!
Taaak, tego mu było trzeba - kolejnych kilku minut, w których Miłość Jego Życia będzie chociaż udawać, że go uwielbia.
- Czasami żałuję, że nie negocjowałam kontraktu - mruknęła, krzywiąc się. Najwyraźniej dobrze zinterpretowała entuzjazm Roberta. - Teraz nie musiałabym udawać, że mamy potajemny romans, aby utrzymać posadę. Idziemy? - zapytała, wstając z ławki.
- Pewnie - odparł Robert i ruszył za nią.
Wyszli na zewnątrz. Eustachy, zadowolony, podszedł w ich kierunku szybkim krokiem.
- Witaj, kwiatuszku - wyszeptał do Kristen. - Dzięki, że dotrzymujecie obietnicy.
- Nie ma problemu, Eustachy. Jestem ci tyle winna! - I zaśmiała się perliście i sztucznie, machając ręką.
W rogu uliczki zalśnił łupież na głowie Muriel.
Kiwała na niego palcem. Teraz, albo nigdy.
- Wiesz co, Kristen... Przypomniałem sobie, że mam ważną sprawę do załatwienia.
- No i ogólnie, zdjęcia bardzo się udają, to świetna zabawa, nakręcać film. Bardzo lubię te sceny z Edwardem i Bellą, niestety, tych będzie mało w tej części...
- Kristen...
- Co chcesz, Robercie? Och, Robert to taki wspaniały aktor. Jest nieziemsko przystojny... Już nie mogę się doczekać tych końcowych scen!
- Robercie, a tobie jak się pracuje z Kristen?
Muriel zniknęła za rogiem. MUSI za nią iść. Teraz, natychmiast.
- Tak, jest niezła. Przykro mi, Eustachy, ale muszę już iść. Wybacz.
Ruszył szybkim krokiem w stronę zaułku, w którym widział agentkę, nawet nie oglądając się za siebie.
- Robert! Co ty wyprawiasz? Przerwa zaraz się skończy! - usłyszał za sobą głos Kristen. - Kretyn - podsumowała go obrażonym tonem.


Zapraszam do czytania i komentowania! : D
« Ostatnia zmiana: Luty 11, 2009, 15:41:44 wysłane przez Suhak » Zapisane
Cherry
Super Moderator
Zaawansowany Użytkownik
*****

Reputacja +100/-0
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 97


<3


« Odpowiedz #3 : Luty 10, 2009, 14:13:30 »

To jest super. ;d
Przy niewielu parodiach tak się śmieję, Twoja jest extra, pisz dalej, czekam na kolejne rozdziały. ^^
Zapisane

Alice Cullen
Vampirek? Pff. Wredna Vampirzyca!
Super Moderator
Wampir
*****

Reputacja +198/-102
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 267


Jestem normalna.... <rotfl>


« Odpowiedz #4 : Luty 11, 2009, 13:57:34 »

O w Qu! XD *ryczy*
Zapisane

– A to dopiero – mruknął Edward. – Lew zakochał się w jagnięciu.(...)
– Biedne, głupie jagnię – westchnęłam.
– Chory na umyśle lew masochista.
Suhak
Newsman
Nowonarodzony
***

Reputacja +26/-1
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 187


Ed.mett <3


« Odpowiedz #5 : Luty 11, 2009, 15:44:58 »

Rozdział III
czyli pierwsze zadanie, bezszamponowność i przeszkody w postaci Kristen

Gdy dogonił Muriel, zauważył, że była uśmiechnięta.
- Ryzykujesz dla TPI robotę, hę?
- Czego się nie robi, by ratować świat - odparł wesoło.
- Błąd. Wracaj na plan. Nie chcemy aby cię wywalili, bo zejdziesz z okładek w gazetach i przestaną robić z tobą wywiady, kretynie. Zależy nam na twoim rozgłosie.
Robert zdenerwował się.
- To po kiego Mariana wołałaś mnie tutaj? Żeby sprawdzić co jest dla mnie ważniejsze - walka z szamponami, czy praca?
- I tak, i nie. To znaczy - przede wszystkim chciałam ci dać kilka instrukcji.
Robert zmierzył Muriel wzrokiem.
- Zanim będę spełniał wasze rozkazy, chcę wiedzieć, kto dowodzi.
Muriel uniosła brew.
- Nie musisz tego wiedzieć. A jeżeli już tak bardzo potrzebujesz odpowiedzi, to na razie dowodzę tu ja. Zadowolony?
- Nie.
- Szkoda. W każdym razie, mamy propozycję. Masz jakieś wywiady, spotkania, programy w telewizji w najbliższym czasie?
- Pewnie tak - mruknął Robert, niezadowolony ze zmiany tematu.
- Chcielibyśmy, abyś spróbował przekonać ludzi, że szampony to nienajlepsze rozwiązanie. Wiesz, wypowiadaj się w samych superlatywach o życiu w bezszamponowności.
- Bezszamponowności?
- Ładnie brzmi, czyż nie? Ale kontynuujmy. Wciśnij im jakiś kit, wiesz. I tak kilka milionów nastolatek ci uwierzy i pójdzie w twoje ślady.
- A jak nie uwierzą? Zrobię z siebie idiotę.
- Nie, nie zrobisz - odparła niecierpliwie, patrząc na zegarek. - Jeżeli któraś ci nie uwierzy, po prostu stwierdzi, że to kłamstwo, albo że byłeś na haju. Nie martw się, ludzie utożsamiają cię z tym merysuistycznym Edwardem i uważają cię za bóstwo, więc nikt nie będzie na tyle inteligentny, by podważyć twoją boskość, Rob.
- Kristen - warknął, kręcąc głową. - Ona zniszczy wszystko.
Muriel spojrzała na niego z zatroskaniem.
- Ona... Ona myje włosy, prawda?
- Tak.
Ta odpowiedź wibrowała w powietrzu przez dłuższy czas, kołotając się im po głowach. Tak, tylko Kristen była problemem... Ale nie mógł zrobić jej krzywdy. Była dla niego wszystkim. Prawie - miał jeszcze swoje włosy.
- Wracaj do pracy - szepnęła Muriel grobowym tonem, patrząc na niego ze współczuciem. - Nie martw się, jakoś to będzie...
- No pewnie. - Robert uśmiechnął się smutno i ruszył w stronę studia. Z daleka dostrzegł piękną i zgrabną sylwetkę swojego Anioła.
- Gdzie ty byłeś, kretynie?! Eustachy jest zły. A wiesz, co jest, jak Eustachy jest zły. Nie będzie artykułu. Nie będzie rozgłosu. Mój menadżer się zdenerwuje, producent się zdenerwuje, moja mama się zdenerwuje. Nie bez powodu kupuje jego magazyn!


Tia. Napisałam też Robertową piosenkę, ale ona dopiero w piątym rozdziale będzie. Taki mały spojlerek : >


edit.
Cytuj
- Chcielibyśmy, abyś spróbował przekonać ludzi, że szampony to nienajlepsze rozwiązanie. Wiesz, wypowiadaj się w samych superlatywach o życiu w bezszamponowności.
- Bezszamponowności?
- Ładnie brzmi, czyż nie? Ale kontynuujmy. Wciśnij im jakiś kit, wiesz. I tak kilka milionów nastolatek ci uwierzy i pójdzie w twoje ślady.
- A jak nie uwierzą? Zrobię z siebie idiotę.
Czyż to aluzja do sławnego newsa, że Rob nie mył włosów od 6 tygodni? ^^
<lol4> Pisz dalej, bardzo mi się podoba.

Tak, cała sytuacja opisana będzie w rozdziale czwartym. Czyli następnym.
« Ostatnia zmiana: Luty 11, 2009, 15:58:29 wysłane przez Suhak » Zapisane
Peepsyble
Narwany Chochlik? <3
Administrator
Vegetarianin
*****

Reputacja +102/-6
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 406



WWW
« Odpowiedz #6 : Luty 11, 2009, 15:54:05 »

Cytuj
- Chcielibyśmy, abyś spróbował przekonać ludzi, że szampony to nienajlepsze rozwiązanie. Wiesz, wypowiadaj się w samych superlatywach o życiu w bezszamponowności.
- Bezszamponowności?
- Ładnie brzmi, czyż nie? Ale kontynuujmy. Wciśnij im jakiś kit, wiesz. I tak kilka milionów nastolatek ci uwierzy i pójdzie w twoje ślady.
- A jak nie uwierzą? Zrobię z siebie idiotę.
Czyż to aluzja do sławnego newsa, że Rob nie mył włosów od 6 tygodni? ^^
<lol4> Pisz dalej, bardzo mi się podoba.
Zapisane

Aleksandrusza
Newsman
Nowonarodzony
***

Reputacja +10/-0
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 100


It's kind of pijawka!


« Odpowiedz #7 : Luty 11, 2009, 16:53:03 »

Genialne! Obiecałam, więc przeczytałam :D Na początku myślałam, że będzie nudne, ale pozytywne zaskoczenie :D Pisz dalej,tak! ;)
Zapisane

Cherry
Super Moderator
Zaawansowany Użytkownik
*****

Reputacja +100/-0
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 97


<3


« Odpowiedz #8 : Luty 11, 2009, 20:12:49 »

Super, ciekawe, jak Rob rozwiąże problem z Kristen. xD

Czekam na tą piosenkę. ^^
Zapisane

Alice Cullen
Vampirek? Pff. Wredna Vampirzyca!
Super Moderator
Wampir
*****

Reputacja +198/-102
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 267


Jestem normalna.... <rotfl>


« Odpowiedz #9 : Luty 12, 2009, 14:41:59 »

Piosenka jst świetna :D
Mogłabym ją śpiewać, ale tekstu nie znam XDD
Co do rozdziału - jako moderetor tego forum o Tłajlajcie, powinnam powytykać błędy, ale będę wredna i zrobię to później, o. Dziękuję.
Zapisane

– A to dopiero – mruknął Edward. – Lew zakochał się w jagnięciu.(...)
– Biedne, głupie jagnię – westchnęłam.
– Chory na umyśle lew masochista.
Suhak
Newsman
Nowonarodzony
***

Reputacja +26/-1
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 187


Ed.mett <3


« Odpowiedz #10 : Luty 12, 2009, 17:08:07 »

Na wstępię chciałabym napisać kilka słów.
Jestem pod niesamowitym wrażeniem Waszego entuzjazmu dot. mojego ficka, naprawdę. Przez 14 lat życia byłam przekonana, że moje poczucie humoru rozumiem tylko ja i mój pies, a tu bęc!, jest więcej ludu, których to śmieszy. To miłe : >
W każdym razie, jestem w trakcie pisania 7 rozdziału i wen trzyma się mnie mocno swoimi ostrymi pazurkami. Za inspirację dziękuję Carterowi Burwellowi, którego melodie ciągle grają w moim Winampie, kilku filmikom z YouTube, którego pewnego pięknego dnia rozbawiły mnie do łez oraz sobie. Bo inspiruję sama siebie swoimi debilnymi wypowiedziami : D

Rozdział IV
czyli "Afery i Kaloryfery", denerwujące pytania i spełniona misja

- Witamy w poniedziałkowym wydaniu naszego programu „Afery i Kaloryfery”! Naszymi dzisiejszymi gośćmi są... Panie i Panowie! Gwiazdy wielkiego ekranu! Najseksowniejsi z najseksowniejszych! Jedni z najświeższych towarów tego pokolenia! Otooo... Robert Pattinson i Jackson Rathbone, gwiazdy jeszcze gorącego hitu kinowego „Zmierzch”! Powitajmy ich gorąco.
Aplauz widzów zagrzmiał Robertowi w uszach. Spojrzał na Jacksona i oboje kiwnęli głową. Automatycznie przybrali sztuczne, doczepiane uśmiechy i wyszli zza kulis.
- Witaj Rob, witaj Jackson, jak się macie? Siadajcie. - Prowadzący przypominający Jerry’ego Springera, uścisnąwszy im dłonie, wskazał im kanapy.
W studiu amerykańskiej telewizji BiBiTrzy zebrało się około trzysta osób. Wszystkie ślepia zwrócone były w ich kierunku.
- Powiedzcie nam, chłopaki, jak tam zdjęcia do planu?
- Świetnie - odparł Jackson, ukazując rząd idealnie białych zębów. - Ta ekranizacja będzie naprawdę odjazdowa. Co prawda, niewiele będzie Jaspera w tej części, ale...
- Taak, i ekipa jest świetna - przerwał Robert, rozsiadając się na kanapie i przybierając luźną pozę. Publiczność zawyła z zachwytu.
Prezenter uśmiechnął się i zajrzał do karty pytań, którą trzymał w ręku.
- Jacksonie, jak podobała ci się twoja praca w filmie „Hurt”?
- Och, tak, ten horror jest fantastyczny. Osobiście nie przepadam za tego typu...
- Super. Robercie, teraz kilka pytań do ciebie... Jak się czujesz? - zapytał. Jackson skrzywił się.
- Świetnie.
- To cudownie. Powiedz nam... Krążą plotki o twoim domniemanym romansie z twoją filmową partnerką, Kristen Stewart. Powiesz nam coś na ten temat?
Ooo, tak, Robert chętnie powiedziałby bardzo wiele... Gdyby to była prawda.
- No cóż, Krissy jest świetną dziewczyną i wspaniałą aktorką. Naprawdę ją lubię, jest bardzo sympatyczna i wesoła. Przyjaźnimy się i często wychodzimy razem na miasto...
- Uprawiacie seks?
Robert zamrugał. Kątem oka zobaczył, jak Jackson próbuje powstrzymać wybuch śmiechu.
- N-nie, co za głupoty...! - I zaśmiał się, próbując ukryć zmieszanie. Prezenter najwyraźniej inaczej zinterpretował chwilę zawahania. „Jestem martwy” - pomyślał Robert. „Kristen mnie zabije.”
- Więc NAPEWNO nic między wami nie ma?
- Nie, nie. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Ach, ale jaki facet nie chciałby, aby te plotki były prawdą? - Robert rozpaczliwie próbował obrócić wszystko w żart.
- A więc jednak chciałby pan...
- Myślę, że to koniec tematu - zakończył Rob. „Pięknie. W drodze do domu skoczę z klifu. Przynajmniej Kristen nie dostanie mnie w swoje ręce.”
Prezenter naburmuszył się.
- To może pytania od publiczności? - zaproponował. Las rąk. Podszedł do jednej z kobiet.
- Panie Robercie, co pan robi, że ma pan taką wspaniałą fryzurę?
Robert przyjrzał się jej. To była Muriel. Wytrzeszczył oczy, ale szybko się zreflektował.
- Emm, właściwie... - Muriel spojrzała na niego wilkiem. - No, wiesz, w moich włosach jest mnóstwo śmieci, bo przez te wszystkie lata bardzo rzadko je myłem. Tak naprawdę zawsze przed występem proszę kogoś z obsługi, by zabierali łupież z moich ramion!
Publiczność zdębiała. Robert, czując się strasznie głupio i dumnie jednocześnie, kontynuował, ponaglany wzrokiem Muriel:
- Jeśli przez sześć tygodni nie umyjesz włosów, zaczną myć się same i nigdy więcej nie będziesz musiał wkładać głowy pod wodę. Potem nie zwrócisz uwagi na ogromny brud, jaki w nich się gromadzi!
Prezenter postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
- Jacksonie, powiedz nam...
- Poza tym - Robert rozkręcił się na dobre - jeżeli tak długo się ich nie myje, zaczynają układać się same. Przecz z szamponami! - dodał dziarsko na koniec, uśmiechając się szeroko. Spełnił pierwszą misję. Może już być w stu procentach agentem TPI.


W następnym rozdziale... "Robertowa piosenka" : D Zostańcie z nami!


edit. błędy poprawione, enterek niezjedzony. jest! : D
edit #2. Cherry - z powtórzeniami zawsze miałam problem, mam i będę miała. Cóż : D
« Ostatnia zmiana: Luty 12, 2009, 21:01:58 wysłane przez Suhak » Zapisane
Peepsyble
Narwany Chochlik? <3
Administrator
Vegetarianin
*****

Reputacja +102/-6
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 406



WWW
« Odpowiedz #11 : Luty 12, 2009, 17:15:06 »

Cytuj
Witamy w dzisiejszym wydaniu naszego programu „Afery i Kaloryfery”! Naszymi dzisiejszymi gośćmi są...
Powtórzenie "dzisiejszy". ;D

I zgbiłaś gdzieś tam enteek, jak Rob zaczyna mówić o łupieżu ;p Czyjakoś tak.
Super, bardzo mi się podoba. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
Zapisane

Cherry
Super Moderator
Zaawansowany Użytkownik
*****

Reputacja +100/-0
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 97


<3


« Odpowiedz #12 : Luty 12, 2009, 18:52:19 »

Super, czekam z niecierpliwością na ten rozdział z piosenką. ;DD

Jedyne błędy, jakie zauważyłam, to parę powtórzeń, ale poza tym wszystko ok. ^^
Zapisane

Suhak
Newsman
Nowonarodzony
***

Reputacja +26/-1
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 187


Ed.mett <3


« Odpowiedz #13 : Luty 13, 2009, 12:59:46 »

Rozdział V
czyli... Robertowa piosenka!

Robert Pattinson siedział sam w swoim wielkim, bogato umeblowanym domu z gitarą na kolanach.
Przejeżdżał palcami po strunach od niechcenia, a obok niego na kanapie leżał notatnik z długopisem. Przycisnął dłonie do oczu. Gdzie jego wena? Gdzie uciekła? Zniknęła. Tak, jak Muriel. Tak, jak szansa na miłość Kristen. Tak, jak jego szczęście.
Dlaczego? Dlaczego Muriel więcej nie pojawiła się w jego życiu? Minęły cztery tygodnie od jego występu w „Aferach i Kaloryferach”, a jej ni widu, ni słychu. Po programie zniknęła gdzieś w tłumie i odeszła na zawsze z jego codzienności.
A więc to była podpucha. Głupi żart. Nie ma żadnego TPI, żadnej walki z szamponami, ba!, nawet żadnej armii szamponów. Dał się zrobić w konia. Poczuł wielka gulę w gardle. Przejechał jeszcze raz palcami po strunach gitary.
Kretynka. Jak mogła? Jak mogła namówić go do tak głupiej wypowiedzi? Media huczały. Przez wiele następnych dni pojawiała się informacja w portalach plotkarskich, że Robert Pattinson nie myje włosów. I te komentarze jego wiernych fanek... Niektóre w to nie wierzyły, ale spora część go wyśmiała. Najgorsze były te o zrywaniu jego plakatów znad łóżka albo o wywalaniu go z tapety na pulpicie...
Tak być nie może. Muriel powiedziała mu, że nie zrobi z siebie idioty, że jeżeli coś pójdzie nie tak, ujdzie mu to płazem. Myliła się. Zapłaci za to.
Znalazł odpowiedni dźwięk na gitarze i zaczął nucić. Po chwili słowa same pchały mu się do ust.
- W brudnej głowie... - zaczął śpiewać. Załamał mu się głos. Odchrząknął i zaczął od początku:

W brudnej głowie brudne myśli
Brudny dziś jest cały świaaaat...


Spauzował na chwilę, patrząc na gitarę. Dlaczego? Dlaczego mu to zrobiła?

Dzisiaj włosów nikt nie czyści
Łupież z każdym za pan braaaaaat...


Przyspieszył rytmu.

Taka wizja przyszłościowa
W brudnej mojej głowie jest
Nikt z łupieżem się nie chowa
Taki chcę uczynić dzień.

Aż pewnego dnia jednego
Pojawiła ona się
Powiedziała mi: „Kolego,
Z szamponami walczyć chcę!

Słuchaj, Muriel mi na imię
Ja przybywam z TPI”
Powiedziałem tej dziewczynie
„Co zaoferujesz mi?”

„Garnier, Schwarzkopf i te inne
Tworzą swoją armię i
Wszystkie fryzury niewinne
Wyczyszczone będą w mig.

Walczmy z nimi! Zwalczmy ich!
Czy pomożesz, Robert, mi?”
„Pewnie” zaoferowałem.
„Co mam robić?” zapytałem.

„Dam ci misję do spełnienia.
Będziesz wierny TPI.
W mediach będziesz od niechcenia
Łupież chwalił. Teraz idź.”

Gdy spełniłem misję swoją
I wyszedłem na kretyna
Muriel razem z duszą moją
Znikła, niczym za kurtynąąąą...

Teraz pora zemścić się!
Znajdę Muriel, wezmę broń...


- Rob, kretynie, o czym ty pieprzysz? - usłyszał głos za sobą. Spojrzał do tyłu.
Muriel.


W następnym odcinku...
Półtoragodzinny szloch. Chlupotanie szamponów. Straszne wyznanie Muriel.
Zapisane
Suhak
Newsman
Nowonarodzony
***

Reputacja +26/-1
Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 187


Ed.mett <3


« Odpowiedz #14 : Luty 14, 2009, 14:43:42 »

Rozdział VI
czyli straszne wyznanie Muriel

- A więc... Więc to nie był żart, to TPI?
- Mówiłam ci, że nie - warknęła niecierpliwie, skręcając w jakąś ciemną uliczkę.
Była pierwsza w nocy. Muriel prowadziła go właśnie w - jak to określiła - centrum dowodzenia TPI. Wyjaśniła mu wszystko, że musiała zniknąć na parę tygodni, bo miała do załatwienia ważną sprawę związaną z walką z szamponami.
- Ale czemu mi nic nie powiedziałaś? - zapytał wtedy Robert.
- Nie czułam takiej potrzeby - odparła, wzruszając ramionami.
Teraz, w ramach rekompensaty (Robert nie mógł powstrzymać szlochu przez półtorej godziny!), prowadziła go do biura TPI, aby zapoznać go z mechanizmem działania.
- Tak nawiasem mówiąc, bez obróbki w studiu fatalnie śpiewasz - dodała, zwalniając kroku i odwracając głowę do Roberta. - Zrób coś z tym.
- Nie znasz się - mruknął. - Miałem po prostu ostatnio problemy z głosem.
- Oczywiście. - Muriel uśmiechnęła się drwiąco.
Szli w ciszy jeszcze kilka minut. Robert zastanawiał się, czy to, co powiedziała o jego głosie, to prawda, ona sama nuciła wesoło najnowszą piosenkę Britney Spears.
Nagle zatrzymali.
- Słyszałeś to? - zapytała Muriel, rozglądając się wokoło z zaniepokojoną miną.
- Co?
- Chlupotanie.
Serce Roberta przyspieszyło. To mogło oznaczać tylko jedno - gdzieś w pobliżu są szampony.
- Chodźmy szybciej - zaproponowała. Tak też zrobili.
Tak, gdzieś w pobliżu ewidentnie coś chlupotało. Jak szampony. Jak niebezpieczeństwo. Robert poczuł ukłucie niepokoju. Muszą jak najszybciej znaleźć się w centrum dowodzenia... Przed oczami stanęły mu nieprzyjemne obrazy: Robert z głową nad umywalką, otwierający się szampon, szampon wylany na czyjąś dłoń, a potem to najgorsze - Robert w czystych włosach. Nie, nie podda się bez walki. Czemu uciekają, zamiast walczyć?!
- Muriel, myślę, że powinniśmy wziąć sprawy z swoje ręce. Czemu to oni muszą dyktować nam warunki?
Muriel nie zatrzymała się ani nie zareagowała na to, co powiedział.
- Posłuchaj, nie możemy dać im sobą pomiatać! W ten sposób do niczego nie dojdziemy. Walczmy! - zakończył, zatrzymując się i łapiąc ją za ramię. Muriel niechętnie się zatrzymała.
- Nie sądzę, aby to był dobry pomysł - wymruczała pod nosem. Zrobiła się cała czerwona.
Robert zamrugał.
- Muriel, ty się boisz!
- A kto się nie boi! - wrzasnęła nagle o kilka tonów głośniej, niż powinna.
- Każdy! Ale nie możemy tak po prostu...
- Oni mają moją rodzinę, Rob - wyszeptała. W jej oczach zalśniły łzy. - Oni... Oni są naprawdę okrutni.
Robert milczał. Nie był pewny, czy chce dalej słuchać.
- Stosują szampony. Na mojej mamie szampon przeciw zniszczonym włosom...
- Muriel, ja już nie...
- A na moim tacie - kontynuowała głośniejszym i pewniejszym głosem - przeciwłupieżowy.
- Proszę cię, przestań! - błagał Robert.
- Mojemu bratu myją głowę szamponem przeciwprzetłuszczaniu się. - Głos Muriel już nie drżał, a w jej oczach pojawił się niebezpieczny błysk. - A mojej siostrze do włosów kręconych. Powiedz mi teraz Robert - uważasz, że boję się o siebie?
Robert milczał. Było mu głupio, że oskarżał Muriel o tchórzostwo.
- Nie chcę, aby coś im się stało - wyszeptała groźnie. Jej słowa dźwięczały w ciszy. - A oni potrafią robić znacznie gorsze rzeczy...
- Przepraszam, Muriel. Nie powinienem był...
- Nic się nie stało. - Muriel westchnęła głęboko i ruszyła powolnym krokiem przed siebie. Robert podążył za nią. - To moja wina. Nic ci nie mówię... Musisz się czuć lekko zagubiony, nie?
- No... Trochę.
Muriel westchnęła po raz kolejny.
- Postaram się to zmienić - szepnęła, a jej oczy zalśniły w świetle księżyca. - Witaj w siedzibie TPI - dodała, zatrzymując się przed jakimś budynkiem.


Hm. Teraz kilka słów ode mnie.
To jest ostatni rozdział prawdziwie śmieszny. Następne rozdziały to będzie najnormalniejszy okres w życiu Roberta, będzie słiit, cudowny, idealny i w ogóle. Ile to będzie trwało? Długo. 4 rozdziały? 5? Nie wiem. Ale to minie.
Powiem tylko, że będzie można liczyć na wątek miłosny. Słodki wątek miłosny. Bleeeh.
Ach, ten mój Wen. : <

W następnym rozdziale...
Wielkie zmiany. Trzepoczące rzęsy. Randka.
Zapisane
Strony: [1] 2 3   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap
Strona wygenerowana w 0.045 sekund z 18 zapytaniami.

Darmowe Fora | Darmowe Forum